Sunday, 7 June 2015

Zamiast drutów?

Temat aparatu na zęby jest wśród Was niezwykle popularny i często pytacie mnie, ile takowe urządzenie kosztuje, jak długo się nosi, czy boli, czy kłuje oraz inne sprawy tegoż kalibru. Już za miesiąc (jeśli ufać mojej ortodontce) porzucam druty na dobre, wtedy też na moim kanale pojawi się film na ten temat. Póki co, chcę Wam przedstawić wartą rozważenia alternatywę standardowego aparatu.

Co to jest?
Aparat Invisalign różni się od standardowego przede wszystkim wyglądem: jest on w formie przeźroczystych nakładek z silikonu. Może być stosowany do leczenia zarówno prostych, jak i skomplikowanych wad. Procedura leczenia rozpoczyna się klasycznie: od pobrania wycisku i zrobienia zdjęć RTG szczęki. Bazując na tych danych, program komputerowy opracowuje indywidualny program leczenia. W laboratorium wykonywany jest zestaw około 30 kompletów nakładek, które nosimy według zaleceń lekarza.

W czym jest lepszy od zwykłego aparatu?
Mimo, że lekko przywiązałam się już do moich drutów, kiedy poczytałam o Invisalign doszłam do wniosku, że chętnie bym je wymieniła. Dlaczego?

  • przede wszystkim: estetyka. Wiele osób dostrzega urok klasycznych aparatów, ale moim zdaniem (a noszę już taki aparat ponad rok), zasada "im mniej widoczny tym lepiej" jak najbardziej się sprawdza
  • brak podrażnień. Każdy, kto ma lub miał standardowy aparat wie, co znaczą otarcia, rany i odciski w jamie ustnej. Nie jest to najprzyjemniejsza rzecz na świecie, więc idea braku bólu związanego ze szczytnym celem prostowania zębów jest wręcz utopijna
  • możliwość zdjęcia aparatu w każdej chwili. Jest to moim zdaniem o tyle istotne, że zazwyczaj ortodonci nie pozwalają na jedzenie konkretnych rzeczy (np jabłek, orzechów) podczas leczenia, nie wiedząc, jak ciężko jest się czasami powstrzymać (przynajmniej mi, powiedzcie że nie jestem w tym sama). W tym przypadku nie ma tak ograniczeń o tak tragicznych - w wymiarze kulinarnych doznań - skutkach

Jak długo?
Okres trwania leczenia jest podobny do standardowego aparatu, trwa od 9 do osiemnastu miesięcy.

Jaka jest cena?
Cena jest jedynym minusem jakiego dopatrzyłam się w przypadku tego aparatu: koszt leczenia to ok. 8 tys złotych, czyli ok 4 razy więcej niż standardowym aparatem. Jednak jeśli nie jest to dla Was większym problemem, to jak najbardziej zachęcam do poczytania więcej (Aparat Invisalign), choćby w imię sprzedawców polskich jabłek.



Sunday, 10 May 2015

10/05/15

To wszystko nie jest normalne, a największy problem tkwi w tym, że to całkowicie i bezapelacyjnie normalne.
Wiem że to może trochę za głębokie wynurzenia jak na godzinę 14:35 w niedzielę, ale ostatnio myśląc o tym całym końcu szkoły, wakacjach i starzeniu się doszłam do wniosku, że wcale nie zabija nas nienormalne. Dziwne? Może. Praktyczne? Czasem.
Zabija nas to, co kompletnie normalne. A jest to śmierć powolna, bolesna i co gorsze: świadoma i za naszym zezwoleniem.

It is not normal, and the biggest problem is that it actually is completely normal.
You can say that those thoughts are too deep as for 2.35 p.m on Sunday, but lately I've been thinking a lot about graduation, holidays and this getting old thing. And I've came to realization, that we are not killed by the unnormal. Weird? Maybe. Practical? Sometimes, yes.
We are killed by the inevitable normal. And our death is slow, painful and - what makes it even more terryfying - conscious and with our permission




Tuesday, 24 March 2015

Travel hacks

Jest na świecie tylko jedno zdanie, pod którym podpisałabym się chętniej, niż pod tym że owsianka z oreo i płatkami koksowymi to najlepsze połączenie na tej kuli ziemskiej (już niedługo na moim kanale!). A mianowicie chodzi mi o zdanie, że tak jak nic na świecie nie odbierze mi przyjemności z podróżowania, tak pakowanie i czerpana z niego przyjemność jest dla mnie raczej wątpliwa. Dziś mam dla Was kilka metod, które uczynią pakowanie łatwiejszym, mniej chaotycznym a przede wszystkim: w końcu pożytecznym.

1. Przygotowywanie zestawów

Monday, 23 February 2015

Blank

Stoisz na -5 stopniach mrozu, chuchasz w dłonie (jednocześnie trzymając telefon i czytając tego posta) i wkurzasz się, że nie ma jeszcze autobusu. Albo nie, inaczej. Siedzisz właśnie ze swoją koleżanką i czekacie na jedzenie, w końcu postanowiłaś wyciągnąć telefon, bo zaczęło się robić nudno. Albo może, o zgrozo! Umówiłaś się ze znajomymi. Chwilę było fajnie, pogadaliście o butach nauczycielki z biologii i własnościach trygonometrycznych. Ale telefon jakoś tak sam kleił się do ręki. Więc. Jeśli tu już jesteście, wykorzystajcie te 3 minuty na coś, co faktycznie się przyda w Waszym życiu. I zaraz potem odłóżcie komórkę, laptopa czy tablet. Zresztą, co ja Wam mówię. Sami się przekonacie.


Mam nadzieję, że się Wam spodobało. I że wracacie do rzeczywistości. 
xx, Ala

Tuesday, 3 February 2015

Natural&glowy makeup must-haves

Jest wiele krzywd, które mogą nas spotkać w życiu. Jednak najgorsze są te, które wyrządzamy sobie sami. Można oczywiście mówić tu w kategoriach zbyt wysokich wymagań wobec siebie, albo niezadowolenia ze swojego ciała. Jednak śmiem twierdzić, że jedną z dotkliwszych, choć może nie życiowo ingerujących krzywd, jakie możemy sobie wyrządzić, to nieumiejętne nałożenie makijażu.

Pisząc to oczywiście dotykam gdzieś ironii i sarkazmu, ale z drugiej strony – ile razy mimowolnie zwracałyście w myślach uwagę na czyjeś brwi albo kreskę eyelinerem (nie wspominam o tym, ile razy moja kreska wygląda jak machnięcie pędzla sześciolatka)? Nie są to najważniejsze sprawy w życiu, ale przykuwają oko jak ten mały pryszcz zaraz pod koniuszkiem prawej brwi o poranku. Dlatego w dzisiejszym poście chcę Wam przedstawić moje ulubione kosmetyki do naturalnego makijażu, w imię zasady, że szansa zepsucia czegoś nie istnieje tylko wtedy, jeśli się tego czegoś nie próbuje. I ta szczerze mówiąć: może czasami nie warto.


Tuesday, 13 January 2015

My Haircare Routine | Winter 2015

Nie dajcie się zwieść - to moje włosy ale niestety po wyprostowaniu


Na wietrze wyglądają jak wielkie kopy siana. Gdy jest wilgotno – jak porażone prądem. Całe życie zastanawiamy się, jak można im dogodzić. Proszę państwa – odwieczne utrapienie kobiety – włosy.


Dołóżmy do tego jeszcze, że moja czupryna to praktycznie rzecz biorąc afro, które nie da się ułagodzić praktycznie niczemu. Dziś mam dla Was posta z rutyną pielęgnacyjną moich włosów, aka bajka pod tytułem „Nieudolne próby ujarzmienia smoka".

Monday, 5 January 2015

Siniaki na kolanie, koniec bloga i te sprawy



Ekhem ekhem.

Jest godzina 23.34, właśnie zastanawiam się skąd wziął mi się siniak na kolanie i od czego zacząć.