Tuesday, 13 January 2015

My Haircare Routine | Winter 2015

Nie dajcie się zwieść - to moje włosy ale niestety po wyprostowaniu


Na wietrze wyglądają jak wielkie kopy siana. Gdy jest wilgotno – jak porażone prądem. Całe życie zastanawiamy się, jak można im dogodzić. Proszę państwa – odwieczne utrapienie kobiety – włosy.


Dołóżmy do tego jeszcze, że moja czupryna to praktycznie rzecz biorąc afro, które nie da się ułagodzić praktycznie niczemu. Dziś mam dla Was posta z rutyną pielęgnacyjną moich włosów, aka bajka pod tytułem „Nieudolne próby ujarzmienia smoka".

Monday, 5 January 2015

Siniaki na kolanie, koniec bloga i te sprawy



Ekhem ekhem.

Jest godzina 23.34, właśnie zastanawiam się skąd wziął mi się siniak na kolanie i od czego zacząć.

Wednesday, 19 November 2014

Socially acceptable pyjamas


Otwierasz oczy. Podstawiasz pod nos telefon. To co widzisz to 4 ustawiona drzemka (którą przespałaś) i deszcz za oknem. I wtedy pojawia się to odwieczne, filozoficzne pytanie, przychodzące do nas każdego ranka. Wyjść z łóżka czy nie wyjść z łóżka? Dziwnym trafem, po długiej i tragicznej wewnętrznej walce w końcu decydujesz się wstać. I jak grom z jasnego nieba spada na Ciebie kolejny fakt: trzeba się ubrać. Znowu w opozycji do własnych pragnień podchodzisz do szafy i czujesz swoją ludzką niemoc. Bo jedynym racjonalnym ubraniem na taką pogodę jest piżama.

Z tego tytułu, dziś mam dla Was outfit, który mogłabym nazwać społecznie akceptowalną piżamą. Bo jesienią trzeba mieć takie w szafie. Co najmniej cztery.


Tuesday, 11 November 2014

FANPAGE!

Zapraszam Was do polubienia mojego fanpage na facebooku (w końcu!):
Finally launched my facebook page, give it a like!

Friday, 31 October 2014

Motivational Friday #3

Dziś Halloween. Więc idźcie na dobrą imprezę. Lub poczytajcie dobrą książkę. W końcu, to co mądre niekoniecznie jest niezapomniane a to co niezapomniane, niekoniecznie mądre. Ale jest 31 października 2014 i niech dziś obchodzi Was tylko tyle, że życie jakimś dziwnym zbiegiem przypadków, daje nam dziś piątek.

Wednesday, 22 October 2014

London X 2014



Nie wiem czy tu, na blogu, dałam Wam już kiedyś do zrozumienia jak bardzo lubię podróże. Może nie tak. Podróże lubią mnie. Lubią ze mną dyskutować o zapachach danego miasta, o uczuciu, jakie przeszło mi przez głowę pierwszy raz gdy je zobaczyłam, o wartości samej drogi, a nie celu. Będąc całkowicie szczera, nie mam nic przeciwko.
Każde miejsce, które odwiedzam budzi we mnie różne skojarzenia. Rzym to dla mnie odbijające się w wodzie słońce i zapach pomarańczy, a Wiedeń to czekolada pod wszelkimi postaciami. Zdarza się, że gdy widzę miejsce po raz pierwszy odkopuję jakieś dawne wydarzenie z przeszłości o którym dawno już zapomniałam i do którego - nie wiedzieć czemu - wracam teraz. Sama chciałabym sobie uświadomić, jak jedno miejsce może wywierać na mnie tyle bodźców. Cóż, jak mówiłam, podróże serio chyba mnie lubią.
Dwa tygodnie temu odwiedziłam Londyn. Nienawidzę opisywać miast, bo każdy je odczuwa inaczej, a składa się na to milion różnych rzeczy. Kolejna sprawa, mało kto lubi czytać nudne opisy miejsc, które zamiast tego może zobaczyć, więc uważam to za win-win.
Nie przedłużając, oto mała garść Londynu. Jeśli chcecie zobaczyć trochę więcej z mojej perspektywy, zapraszam Was do oglądnięcia mojego vloga.

Friday, 10 October 2014

Fall 2014 clothing favourites


Nigdy się nie przyzwyczajaj. To najgorsze co może być. Przyzwyczaić się do miejsca zamieszkania, uczucia, kogoś. Każde przyzwyczajenie jest złe. Trzyma nas w miejscu i sprawia, że przestajemy się rozwijać. Tylko przez zmianę możemy rosnąć i na nowo się uczyć. Nie można być ciekawym świata, tkwiąc cały czas w tym samym miejscu. Nie można być wolną duszą, traktując swoje aktualne miejsce zamieszkania jako coś normalnego. Wolną duszą jesteśmy wtedy, gdy nie mamy czasu wbić się w rytm miasta w przestrzeni między jednym wyjazdem a drugim.

Dziś chciałam Wam umilić jesień (bo jak dla mnie to niestety wciąż niezmienny powód to wewnętrznego cierpienia) na 2 sposoby: pisząc krótki i choć trochę motywujący tekst i przedstawiając Wam moje ubraniowe faworyty, które sprawiają że lubię jesień odrobinkę bardziej. Pierwsze dokonane, do punktu numer dwa zapraszam poniżej. Miłego oglądania!