Thursday, 17 April 2014

Jeans overalls


Jestem w stanie znieść wiele rzeczy. To, że przypaliłam sobie śniadanie. To, że autobus mi uciekł sprzed nosa. Nawet to, że mama nie omieszkała zapomnieć o moich imieninach, niezmiernie hucznie obchodzonych zazwyczaj wśród mojej familii. Ale nie jestem w stanie zaakceptować tego, że po 9 sezonach genialnego serialu producenci postanowili zaprezentować zadbany i starannie wypielęgnowany środkowy palec całej widowni, zamykając produkcję w sposób nie tylko smutny i dobijający, ale czysto chamski. No bo po co oglądać całe 9 sezonów, jeśli widzi się takie zakończenie? Wiecie, jutro śniadanie może mi wyjść już całkiem smaczne, Pan Kierowca siląc się na uprzejmość (bo przecież Triduum Paschalne, jak być kiedyś miłym to tylko teraz) może zatrzymać się kiedy będę wypluwać sobie płuca dobiegając do autobusu, a mama, no cóż, może będzie pamiętać przynajmniej o urodzinach. A z serialem co? Nic. Bo się skończył. I nie ma już nic 'następnego'. Ale o co mi dziś w ogóle chodzi, pisząc w Wielki Czwartek o serialu, na domiar złego nie wiadomo jakim i po co? Otóż, pamiętajcie że nie musicie pisać tak beznadziejnego zakończenia. To wy wybieracie. Jesteście realizatorami i producentami. Jeśli chcecie, by zakończenie było legendarne, uczyńcie je takim. I pamiętajcie, jutro Wasze śniadanie wcale nie musi być spalone.

I am able to bear a lot of things. The fact, that I burned my breakfast. The fact, that I missed the bus. Even the fact, that my mum somehow managed to forget about my name day, which is usually pompously celebrated in my family. But what I am not able to accept is that after 9 seasons of genius tv series producers decided to present us their beautiful middle finger, closing the production not only in sad and depressing way, but also just rudely. Because why would we watch all 9 seasons, when we see such ending? You know, tomorrow's breakfast may turn out pretty well, Bus Driver trying to be polite (Easter time, if not now then when?) may stop the bus for me and mum, well, maybe at least she won't forget about my next birthday. And what about the series? Nothing. Because it's over. And there is no 'next' anymore. But what is really my point, writing on Maundy Thursday about series you don't even know about? Remember, you don't have to write such shitty ending. You are the one in charge. You are the producers. If you want the ending to be legendary, make it legendary. And bear in mind, tomorrow your breakfast doesn't necessarily have to be burned.

Tuesday, 8 April 2014

Pleated skirt


Wiecie, bo ogólnie z pisaniem jest trochę jak z okresem. Kiedy macie wszystkie potrzebne Wam rzeczy i zabezpieczenia ominie Was szerokim łukiem, pomacha z drugiego końca ulicy i zaatakuje inną Bogu ducha winną ofiarę. Zaczai się na Was kiedy jesteście w białej sukience, bezbronne. Adekwatnie, kiedy najdzie Was jakaś ciekawa myśl nigdy nie macie ze sobą długopisu, kartki papieru, a zanim sięgniecie po telefon i zapiszecie ją, zdąży ona wylecieć Wam uchem, wrócić i wylecieć drugim. Nie chce być złapana? Ja uważam, że myśl po prostu czuje się lepiej będąc myślą niż słowem pisanym. Niezapisana jest jeszcze wolna, może ewoluować, pozostawia milion niedopowiedzeń. Utrwalona jest natomiast statyczna, jednokierunkowa i nudna. Dlatego lubi nas nachodzić niepostrzeżenie. Ale co do okresu, on chyba po prostu jest chamski.

You know, writing is in some waay similar to having period. When you have all your nessecary protection it will go past you, wave from across the street and attack another innocent person. It will lurk until you are in white dress, vulnerable. Respectively, when an interesting thought comes up you never have a pen or a piece of paper with you and before you manage to reach your phone and write it down, it will fly out of you ear, come back and fly out of another one. Doesn't it want to be caught? I presume, a thought just feels better being a thought than being the written word.  Unwritten, it's still free, it can evaluate, it leaves milions of understatements. When estabilished it's static, unidirectional and boring. That's why it likes to occure us unexpectedly. But about period, I guess it's just mean.

Wednesday, 2 April 2014

Trojans


Dziś chcę tylko żebyście przez chwilkę pomyślały: co zrobiłaś w tym tygodniu, by być troszkę bliżej swojego celu?

Today I just want you to think: what have you done this week to be a little step closer to achieving your goal?

For those of you who are wondering - those are sill not jeans, just jeggins. Don't have ones in my closet.



Sunday, 23 March 2014

Makeup starter kit


Moja frekwencja na blogu ostatnimi czasy jest godna pożałowania i pogardy, ale mam silne postanowienie wrócić i pisać notki jak najczęściej (łudzi się kolejna blogerka). Wiem, że nie wszystkie jesteście tu ze mną jedynie z miłości do mody, ale po to by raz na jakiś (bardzo rzadki) czas zobaczyć wpis kosmetyczny. Oto i on, w pełnej okazałości. Wiele z Was dopiero zaczyna zabawę z makijażem (choć osobiście nienawidzę i nie rozumiem tego związku wyrazowego: 'zabawa' z makijażem? Doprawdy bardzo śmieszna czynność, ja też skręcam się ze śmiechu za każdym razem jak widzę kosmetyki) i do tych właśnie osób kieruję ten post: produkty, które polecam zakupić na sam początek.

My frequence on blog lately has been indeed regrettable, but I have made a strong decision to come back and write notes as often as I possibly can (another deceiving blogger). I know, that not all of you here are with me because of your love to fashion, but to see every once in a (long) while a beauty related post. Here we go then. Loads of you is just starting a journey with makeup and I'm aiming today's note precisely for you guys: products, which I recommend buying on a very beginning.

Wednesday, 12 March 2014

Italy | March 2014

Gdzie leży istota kraju? Nie w ludziach. Bo przecież są różni. Nie w jedzeniu. Bo przecież nie każdy Polak je na obiad schabowego z ziemniakami. Nie w klimacie, bo coraz częściej przecież słyszymy o anomaliach. Więc w czym?
W zapachu powietrza, w którym czuć pomarańcze i morze i zieleń. W dźwięku kropel deszczu, które spadają niesamowitym koncertem tylko po to, aby ustąpić miejsca słońcu. W światłach Miasta. W roślinach. We wszystkich rzeczach, które są tym krajem przeniknięte i które go przenikają.

Mam dziś dla Was kilka(naście/dziesiąt) zdjęć, które zrobiłam we Włoszech będąc tam przez ubiegły tydzień. Jeżeli będziecie miały ochotę zobaczyć vlog (który - mam nadzieję - uda mi się poskładać do tygodnia) to rzućcie okiem na mój kanał na YouTube. Przepraszam za jakość, większość zdjęć jest robionych telefonem (najpierw zrzuciłam aparat na płytki a potem zalałam go wodą). Miłego oglądania! Xx

Where is the essence of the country? Not in people. They are so varied. Not in food related habits. Not every English drinks tea at 5 o'clock. Not in its climate, surely not nowadays, when we hear about anomalies all the time. So where is it?
It's in smell of the air, wherein you can smell oranges and sea and green. In the sound of raindrops, which fall giving an amazing concert, just to give place to sun a few moments after. In City lights. In nature. In all those endearing things, which are penetrated by this country and which penetrate it.

Today I have got for you a few(ish) pictures, which I've taken whilst being in Italy for the past week. Sorry for the quality, but majority of them were taken by my phone (firstly I dropped my camera on a really hard surface and then I poured water on it). Enjoy! Xx



1.Daisy wreath 2.Snapchat addiction (Pope) 
3.Pretty pretty car 4.Trying out some berry tart

Wednesday, 19 February 2014

Afternoon sunrise


Jedna jaskółka niby wiosny nie czyni. Cóż, pieprzyć loty jaskółek. Nawet je oślepiło słońce.

One swallow doesn't make a spring, they say. Well, screw swallows' flights. Even they went blind from rays of sun. 



Wednesday, 5 February 2014

ROOMSPIRATION: Easy decoration ideas for your room!


PL: Pokój przez wikisłownik wyjaśniany jest jako "pomieszczenie, izba". Czy dla nas to naprawdę tylko tyle? Czym jest dla Was pokój? Dla mnie jest schronieniem przed krzyczącym rodzeństwem (i przekrzykującymi ich rodzicami), obowiązkami szkolnymi, złą pogodą, pustą lodówką, ogólnie rzecz biorąc - złem panującym na świecie. Chcę, by był w każdym, najmniejszym elemencie 'mój'. Chcę, bym zaszywając się w nim, czuła się idealnie sama ze sobą. Postanowiłam przedstawić Wam dziś kilka łatwych propozycji dekoracji pokoju, które nie wymagają wykupienia połowy Ikei (chociaż każdemu się zdarza), a mogą naprawdę sprawić, że będziemy czuły się w nim o wiele lepiej i koniecznością przestanie być wychodzenie się uczyć do kuchni.

ENG: Bedroom is defined by wikipedia as 'a room, where people sleep'. Is it just that for you? What does bedroom mean for you, really? For me, it's a shelter from yelling siblings (and parents yelling even louder), school obligations, bad weather, empty fridge, generally - the evil of this world. I want it to be 'mine' in every little detail. I want to feel perfectly myself whilst hiding there. I've decided to present you today some easy bedroom decoration ideas, which can make us feel better in this space and it will be no longer needed to study in kitchen.

1. Miejsce na marzenia i dobre wspomnienia
    A place for dreams and good memories